Dobry uczeń, czyli jaki?

Część z tych punktów jest oczywistych, ale wydaje mi się, że z początkiem roku szkolnego warto je przypomnieć. Są to zasady, które sprawiają, że nauczycielowi łatwiej się pracuje a uczeń nie ma poczucia, że „znowu zrobiłem/łam coś źle i zwrócono mu uwagę”.

Zacznijmy od angielskiego –  uczeń powinien chcieć się uczyć, nie marudzić i nie komentować zadań. Zrozumieć, że w klasie (szczególnie bez podziału na grupy) poziom jest różny i nauczyciel nie może każdego traktować indywidualnie. Brać udział w lekcji a nie siedzieć i czekać, aż nauczyciel go zapyta. Być przygotowanym do lekcji (przede wszystkim posiadać książki, przybory szkolne, odrabiać prace domowe).

Nie śmiać się z błędów innych. Dla mnie jest to bardzo ważne i zawsze tłumaczę moim dzieciom, że przy nauce języka można się śmiać z każdego, bo każdy popełnia jakieś błędy. Dodatkowo wprowadza to niemiłą atmosferę na zajęciach, której ja sobie nie życzę.

Starać się nie przeszkadzać w lekcji. Sama zawsze byłam gadułą i trudno mi było wysiedzieć na zajęciach, więc jestem w stanie zrozumieć problemy uczniów. Ważne jest jednak, by wiedzieli, że poprzez nieuwagę, mogą pogorszyć swoje wyniki w nauce. Poza tym przeszkadzają w ten sposób w prowadzeniu zajęć nauczycielowi, jak i innym uczniom w nauce.

Reagować na zwracaną uwagę, tudzież wykonywać polecenia nauczyciela. Jest to szczególnie ważne w kwestiach bezpieczeństwa.

Nie spóźniać się na lekcje. W młodszym wieku to rodzice powinni przypilnować, by dziecko przychodziło punktualnie, wpoić mu, że przychodzenie na czas jest istotne. Oczywiste jest, że spóźniając się uczeń przeszkadza nauczycielowi i innym. Sam również często nie wie o co chodzi, np. na której stronie otworzyć książkę, czy też o co poprosił nauczyciel.

Dni otwarte wydawnictw dla nauczycieli

Jak już wspominałam na koniec wakacji i z początkiem roku szkolnego wydawnictwa organizują dni otwarte dla nauczycieli w księgarniach. Oferują pomoc w podjęciu ostatecznej decyzji dotyczącej książek, możliwość zamówienia zestawów nauczycielskich, gratisy przydatne na lekcjach w pierwszych dniach września oraz promocje wybranych tytułów (na ogół jednej, dwóch książek). Czy warto na nie iść? Moja odpowiedź brzmi: i tak i nie.

W zeszłym roku, z tego co pamiętam, byłam na dniu otwartym Macmillana. Nie było dużo osób, wydaje mi się, że kupiłam tylko książkę w promocji. Generalnie można sobie było darować, bo promocja trwała również gdzie indziej przez stosunkowo długi czas. Natomiast dzisiaj byłam na dniu otwartym Pearsona. Zdziwiłam się, bo była duża kolejka, na szczęście stosunkowo szybko posuwająca się do przodu. Bardzo lubię to wydawnictwo, ale muszę przyznać, że organizacja nie była dobra 😦 Jak się okazało większość osób stała w kolejce głównie po gratisy (kilka osób na głos mówiło, że głównie stoją po poradnik o współpracy z rodzicami, mnie bardziej interesowały zadania przygotowujące do egzaminu szóstoklasisty), jednak gdy dotarliśmy bliżej okazało się że gratisów zabrakło 😦 Oczywiście mieli je dowieźć, ale mi się już nie chciało dłużej stać. Zdziwiła mnie informacja, że zestawy nauczycielskie lepiej zamówić przez internet. Dowiedziałam się również, że książkę w promocji kupuje się w kasie księgarni a nie u Pani konsultant. Następnym razem, jeśli się wybiorę, będę sprytniejsza i od razu zapytam, czy jest sens stać w kolejce. Także ogólnie jestem średnio zadowolona, chociaż wygląda na to, że jednak było warto, z powodu książki. Moja rada brzmi: jeśli wybieracie się na dni otwarte zróbcie to na początku wyznaczonych godzin. Wtedy też może być kolejka, ale macie większe prawdopodobieństwo, że dostaniecie to, po co przyjechaliście. W Warszawie odbędą się jeszcze 4 takie spotkania Pearsona (po konkrety odsyłam na ich stronę, podobnie jak na strony internetowe innych wydawnictw).

Wracając do książki. W promocji można kupić książkę J. Harmera „Essential Teacher Knowledge” z rabatem 50%, czyli naprawdę sporym 🙂 Książkę przejrzałam wracając do domu metrem i muszę przyznać, że na pierwszy rzut oka wygląda super. Jest to rodzaj podręcznika dla nauczycieli, dodatkowo zawiera płytę dvd – napisane jest, że z nagraniami obrazującymi techniki nauczania czy też opinie innych nauczycieli. Nie będę pisać więcej, gdy ją przeczytam pojawi się recenzja. Książka wygląda tak:

Współpraca z wydawnictwami

Ten wpis jest przeznaczony przede wszystkim dla początkujących nauczycieli. Z tego, co się przekonałam wielu z nich nie bardzo wie jak wygląda współpraca z wydawnictwem/ wydawnictwami.

Po pierwsze każdy nauczyciel powinien mieć zestaw nauczycielski – jest to podręcznik, ćwiczenia (te same które ma uczeń) oraz książka nauczyciela. Oprócz tego w jego skład często wchodzą flashcards, dodatkowe materiały do kopiowania, testy, plakaty. Dla maluchów mogą to być też pacynki.

Przedstawiciele z wydawnictw mają swoje rejony, którymi się opiekują, czyli do danej szkoły przypisana jest konkretna osoba. Gdy nie wiemy, kto to jest możemy zadzwonić do wydawnictwa i uzyskać informacje. W różnych wydawnictwach są różne zasady dostawania zestawu nauczycielskiego. Często jest tak, że przy zakupie jakiejś liczby książek dla uczniów nauczycielowi przysługuje zestaw. Z tego, co pamiętam, jeśli uczniowie sami kupują książki a my nie znamy jeszcze konsultanta trzeba wypełnić papier z podpisem dyrektora szkoły i pieczątką, że szkoła korzysta z podręczników danego wydawnictwa i przesłać go do wydawnictwa.

Przedstawiciele są najbardziej aktywni pod koniec roku szkolnego, gdy nauczyciele decydują o podręcznikach na następny rok. Wtedy często przychodzą do szkoły i prezentują swoją ofertę. Z mojego doświadczenia wynika, że dobry konsultant spotyka się również w innych terminach. Jeśli chce nam pokazać podręczniki, to daje nam egzemplarze okazowe. Wydawnictwa dysponują też gratisami takimi jak długopisy, naklejki, stempelki z ocenami po angielsku, plakaty itp. W dużej mierze ułatwiają i uatrakcyjniają one zajęcia z dziećmi. Nie chodzi o to, że przekonają one nauczyciela do pracy z tą a nie inną książką. Nie spotkałam się do tej pory z sytuacją, że „za wybór” książki nauczyciel dostawał coś dla siebie. Dobrze jest również, gdy konsultant jest otwarty na nasze opinie w sprawie książki, gdy można z nim porozmawiać i zgłosić swoje uwagi. Wydaje mi się , że dobry przedstawiciel nie jest ewidentnie nastawiony na sprzedaż. Raz trafiłam na ofensywną Panią, która na siłę chciała prezentować tablicę interaktywną. My wiedzieliśmy, ze szkoła jej nie kupi i rozmowa z nią wyglądała jak rozmowa z bardzo nachalnym sprzedawcą.

Wydawnictwa współpracują z nauczycielami także przy opracowaniu nowych podręczników. Nauczyciel może zostać poproszony o uczestnictwo w spotkaniu lub też o napisanie recenzji rozdziału. Za taką współpracę może dostać bon na książkę z oferty wydawnictwa czy też zarobić drobną kwotę. Podoba mi się to, że my, nauczyciele mamy pewien wpływ na to z jakich książek i w jaki sposób uczymy.

Pod koniec wakacji oraz na początku roku szkolnego wydawnictwa organizują także spotkania w księgarniach, na których można zapoznać się z nowościami wydawniczymi oraz skorzystać z promocji, otrzymać kalendarz czy też materiały do kopiowania na okres bezpodręcznikowy. Dodatkowo w ciągu roku szkolnego nauczyciele mogą wziąć udział w konferencjach, szkoleniach, często bezpłatnych. Można dowiedzieć się o planowanych zmianach (np. dotyczących egzaminów) czy też poszerzyć swoją widzę na konkretny temat. Nauczyciel otrzymuje certyfikat uczestnictwa a wydawnictwo ma swoje stoisko na którym sprzedaje książki lub też jedna z prezentacji poprowadzona jest w oparciu o publikację wydawnictwa.

Z mojego doświadczenia wynika, że warto współpracować z wydawnictwami 🙂

Wizyta w Empik-u

W tym tygodniu byłam w centrum miasta i miałam trochę czasu, w związku z tym odwiedziłam Empik przy ul. Marszałkowskiej. Trwają wakacje, więc w sklepie było mało ludzi. Można było na spokojnie obejrzeć książki, płyty itp. W dziale książek dla dzieci znajduje się półka z anglojęzycznymi książeczkami/książeczkami do nauki angielskiego. Oto, co zwróciło moja uwagę.

  • Słowniki dla młodszych dzieci.

Z tych, które leżały na półce wybrałam 2, według mnie najbardziej wartościowe.

Słownik Collins – w języku angielskim.

Hasło zostaje wyjaśnione poprzez użycie go w zdaniu oraz obrazka. Słownik taki jest lepszy niż angielsko – polski, bo dziecko od razu skupia się na wyjaśnieniu w języku polskim. Dodam też, że strona wizualna słownika bardzo mi się podoba.

Słownik polsko – angielski. Na półce znajdowało się więcej słowników angielsko-polskich, jednak ja celowo wybrałam wersję odwrotną. Z mojego doświadczenia wynika, że młodsze dzieci częściej pytają a jak jest (polskie słowo) po angielsku? Dlatego też początkowo mogą chętnej korzystać z tej wersji słownika.

Na każdej stronie znajdują się 4 hasła (plus za przejrzystość) – słowo po polsku, tłumaczenie na angielski, zdanie po polsku i po angielsku oraz ilustracja.

  • Zwróciłam też uwagę na książeczki dla dzieci – tym razem są to książeczki z dołączonymi magnesami.

Znajdują się tam różne ćwiczenia z wykorzystaniem magnesów, przykładowo: układanie wyrazów z literek, uzupełnianie liter w wyrazach, uzupełnianie wyrazów w zdaniach oraz przyczepianie obrazków pod odpowiednim napisem.

Pomyślałam też sobie, że magnesy, szczególnie te z literami są popularne również przy nauce języka polskiego, więc jeśli mamy je w domu możemy wykorzystać je w zabawie z dzieckiem. Oto przykład – można wyciąć obrazki z gazety, dziecko nazywa obrazek  i próbuje go podpisać (wszystko to np. na drzwiach lodówki – możemy pobawić się dosłownie chwilę – np. ułożyć 4,5 słów – zostawić je na kilka dni na drzwiach tak by dziecko je widziało a za klika dni powtórzyć zabawę z nowymi wyrazami itd.).

Studia podyplomowe dla nauczycieli angielskiego na SWPS

Sierpień to dobry czas na decyzje odnośnie rozwoju osobistego, na jesieni można rozpocząć studia podyplomowe. W przypadku nauczycieli istnieje wymóg dokształcania się, jednak ja po prostu lubię dowiadywać się nowych rzeczy, poszerzać swoją wiedzę. Chcę, by praca sprawiała mi przyjemność a moje zajęcia były interesujące dla uczniów. Dlatego też uważam, że warto inwestować w różne formy dokształcania się.

Mam wrażenie, że oferta studiów podyplomowych dla nauczycieli angielskiego nie jest zbyt szeroka. Po przeszukaniu zasobów internetu zdecydowałam się na Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej.  Jest to jedna z lepszych uczelni prywatnych a ja nie chciałam skończyć „jakiegoś” tam kursu. Studia, które wybrałam to Kwalifikacyjno – Metodyczne Studia Nauczania Języka Angielskiego http://www.podyplomowe.pl/studia-podyplomowe-warszawa/kwalifikacyjno-metodyczne-studia-nauczania-jezyka-angielskiego-studia-prowadzone-sa-pod-auspicjami-instytutu-filologii-angielskiej-swps

Są to studia przeznaczone dla osób, które ukończyły filologię angielską lub studia dające uprawnienia do nauczania angielskiego, chcących nabyć nową wiedzę i umiejętności. A także dla osób, które ukończyły inne kierunki i znają bardzo dobrze język angielski (legitymują się określonymi przez uczelnię certyfikatami) – osoby te zyskają uprawnienia do nauczania języka angielskiego. Jeśli chodzi o osoby z mojej grupy właśnie tak było. Parę osób to praktykujący nauczyciele kilka lat po studiach,  pozostali to osoby, które zdecydowały, że chcą  zostać nauczycielami lub mieć alternatywę do tego, co robią teraz. Studia te trwają trzy semestry, ja ukończyłam je w lutym bieżącego roku.

Jakie są moje wrażenia? Część przedmiotów była powtórzeniem, tego czego nauczyłam się na swoich studiach. Myślę jednak, że takie odświeżenie nie było złe. Niewątpliwą zaletą jest to, że dużo przedmiotów (około ¾) jest prowadzonych w języku angielskim. W ten sposób nabywa się słownictwo związane z zawodem oraz zwyczajnie używa języka w czasie zajęć czy też zadanych prac. Warto było posłuchać konkretnych rozwiązań, zobaczyć przykłady ćwiczeń. Czasem nie mogłam się doczekać, by sprawdzić, jak dane rozwiązanie zadziała na moich zajęciach. Polecono nam również anglojęzyczne gazety dla nauczycieli oraz oprogramowanie, które można wykorzystać w czasie lekcji. Szczególnie wartościowe były dla mnie przedmioty związane z procesem dydaktycznym, czyli m.in. Techniki nauczania elementów języka, Techniki nauczania sprawności językowych, Różnice indywidualne w procesie uczenia się j. obcego, Integracja międzyprzedmiotowa, Analiza i opracowanie materiałów dydaktycznych, Teorie uczenia się i nauczania języków obcych, Technologia informacyjna, Emisja głosu. Jak to zwykle bywa były też niestety przedmioty do „odbębnienia”, które zwyczajnie trzeba było zaliczyć. Nie podobało mi się to, że również czynni nauczyciele musieli odbyć praktykę dydaktyczną. Dodatkowo papiery do wypełnienia były bardzo obszerne i wydaje mi się, że każdy arkusz powinien być wcześniej omówiony (opiekun powinien objaśnić czego oczekuje, wyjaśnić ewentualne wątpliwości). Tutaj szczególny problem miały osoby, które nie były nauczycielami, ale ja też czasem nie wiedziałam, co należy wpisać w danej rubryce.

Podsumowując, jestem zadowolona z mojej decyzji o odbyciu tych studiów. Generalnie oceniam je bardzo pozytywnie, nie był to dla mnie stracony czas a ukończenie ich dało mi wiele satysfakcji.

 

Dopisek: zostałam mailowo zapytana przez osobę zainteresowaną studiami o uszczegółowienie informacji. Zajęcia są na ogół co 2 tygodnie, zwykle trwają w godzinach 9-16 (sob i nd). Jeśli chodzi o zaliczenia – było kilka egzaminów, ale na ogół przedmioty zalicza się poprzez pisanie prac. W przypadku niektórych przedmiotów zaliczenie uzyskiwało się poprzez obecności. Jeśli chodzi o zajęcia e-learningowe, odbywają się one na platformie internetowej. Zwykle otrzymujemy jakiś materiał, np. tekst do przeczytania i później trzeba wziąć udział w dyskusji, czy też odpowiedzieć na pytania (coś jak test). Początkowo wygląda, że tego wszystkiego jest dużo, ale tak naprawdę nie jest źle, spokojnie bez problemu można wszystko zaliczyć. Na koniec nie pisze się pracy, pracą końcową są wypełnione papiery z praktyki. Z tym, moim zdaniem było najwięcej roboty. Co do praktyki, samemu wybieramy szkołę w której chcemy ją odbywać (nie może być to szkoła językowa). Jeśli już pracuje się w szkole, to można ją odbyć u siebie. Praktykę można odbyć w czasie całego trwania studiów, my decydujemy kiedy to zrobimy.