O dyscyplinie na lekcjach angielskiego

W dzisiejszych czasach, szczególnie gdy pracujemy w państwowej szkole pojawia się problem dyscypliny w czasie lekcji. W tym wpisie skoncentruję się na młodszych dzieciach. Skąd biorą się problemy z zachowaniem dzieci? Część  z nich posiada orzeczenia z poradni psychologicznych np. diagnozujące ADHD, zespół Aspergera. Z drugiej strony wiele dzieci nie posiada orzeczeń,  jednak ich zaburzenia wynikają z problemów psychologicznych, trudnej sytuacji w domu (nie poświęcanie odpowiedniej ilości czasu dziecku, rozwody rodziców, trudna sytuacja finansowa itp.). Są też dzieci, które mają problemy w nauce (wynikające z problemu ze słuchem, dysleksji czy też niedojrzałości do nauki), czasem problemem jest też motywacja (zbyt wysoki lub zbyt niski poziom zajęć). Ci uczniowie zwykle przeszkadzają w zajęciach. Okazuje się, że często prowadzenie zajęć jest bardzo trudne, szczególnie w 25 osobowej klasie. Jeśli przeszkadza lub rozrabia jedno dziecko jest oczywiście łatwiej, gorzej gdy jest ich kilkoro.

Oto moje przemyślenia na temat, jak sobie z tym radzić:

  • Na początku roku szkolnego warto wraz z uczniami ustalić zasady obowiązujące na zajęciach, najlepiej je spisać i wywiesić w klasie. Dobrze jest gdy uczniowie podpiszą się pod nimi. Wtedy możemy odwoływać się do wspólnych ustaleń.  Warto też od czasu do czasu przypominać te reguły.
  • Starać się chwalić dzieci za dobre zachowanie, dzieci lubią nagrody można się zastanowić nad ich formą  np. ulubiona zabawa, fajne ćwiczenie, naklejka, stempelek, raczej nie słodycze, gdyż wielu rodziców ma do nich negatywny stosunek. Trzeba też pomyśleć by nagrody nie nadwyrężały naszej kieszeni, szczególnie jeśli uczymy w wielu klasach oraz by ich przyznawanie nie zajmowało zbyt dużo czasu. Szczerze mówiąc, mam mieszane uczucia względem nagród. Często okazuje się, że jeśli nagradzamy tylko kilka osób prowadzą one do konfliktów i niepotrzebnych dyskusji. Jeśli natomiast nagradzamy całą klasę, często wychodzi na to, że nagrody stosujemy w klasach tzw. „niegrzecznych” bo „grzeczne” i tak są „grzeczne” więc nie potrzebują nagród. Trochę to smutne i niesprawiedliwe. Ja próbowałam stosować też metodę motywacji negatywnej, mówić dzieciom prawdę, czyli, że dużo osób zachowuje się niewłaściwie, że w porównaniu z innymi klasami będą mało umieli itp. Jednak jest to ryzykowne metoda, gdyż może nie spodobać się rodzicom.
  • Właśnie to rodzice czasem sprawiają problem. Zdarza się, że są negatywnie nastawieni do nauczyciela, przepytują dzieci o zachowanie nauczyciela, mają uwagi do jego pracy (np. dotyczące podnoszenia głosu). Trzeba wziąć poprawkę na to, że w dzisiejszych czasach rodzic bardzo liczy się za zdaniem dziecka i jego niezadowoleniem. Dlatego ważna jest współpraca (często trudna z rodzicami), cyt. „Przykro mi ale nie wiem co z tym zrobić, w domu też się bardzo źle zachowuje…”, „Moje dziecko? Ale on/ ona w domu jest bardzo grzeczny/grzeczna…” Trzeba sygnalizować problemy – pisać uwagi w dzienniczku, wzywać rodziców na rozmowy. Niestety to jest właśnie ta dodatkowa, niezbyt przyjemna część naszej pracy. Dobrze jeśli trafimy na rodzica, który zdaje sobie sprawę z problemu i stara się współpracować, np. z jedną mamą ustaliłam, że na zakończenie zajęć dziecko otrzymuje wpis do dzienniczka – uśmiechnięta lub smutna buzię,  gdy zebrał odpowiednią ilość zadowolonych, mama szła z synem na pizze. Czyli w tym przypadku to rodzic nagradzał dziecko. Również pedagog w porozumieniu z rodzicem i nauczycielami stosował tabelkę, w której za pomocą buź oceniane było zachowanie w czasie lekcji w problematycznych kategoriach.
  • Współpracować z pedagogiem szkolnym. Często powie nam, co wie o danym dziecku, udzieli wskazówek jak z nim pracować, podpowie jak przygotować się do rozmowy z rodzicami, poleci kurs do zrobienia itp. U mnie w szkole zdarzały się dzieci agresywne, wtedy można było zadzwonić po pedagoga i poprosić o pomoc. Warto też rozmawiać z kolegami, jak oni sobie radzą – może ich metody sprawdza się u nas. Należy też zgłaszać problemy wychowawcy oraz dyrekcji. Niech wspólnie z nami szukają rozwiązania.
  • Chodzić na warsztaty nie tylko dotyczące nauczania języka angielskiego, ale również uczące radzenia sobie w aspekcie wychowawczym. Czytać książki poszerzające wiedzę o coraz częstszych zaburzeniach np. o ADHD.
  • Starać się dobrze poznać uczniów, ich sytuację, zainteresowania. Często można w ten sposób zaproponować ciekawe zadanie, które zajmie nawet największego rozrabiakę. Nie pozwólmy dzieciom się nudzić w czasie lekcji. Wiem, że nie jest to proste, gdyż często jedni skończyli a inni jeszcze nie, ale musimy sobie z tym radzić. Poznajmy też cała klasę, jeśli wiemy, że dzieci wszystko śmieszy lub niezdrowo się kojarzy omińmy na przykład ćwiczenie w którym pojawia się wyraz pupa i zwróćmy w wydawnictwie uwagę na dobór słownictwa (naprawdę w przypadku nauki części ciała nie jest to słowo które musi koniecznie poznać 9- latek). Nowe ćwiczenia, tematy starajmy się najpierw wprowadzać w klasach nie sprawiających problemów, jeśli u nich nie wyjdą to darujmy sobie u tych mniej grzecznych.
  • Bądźmy konsekwentni. Czasem dzieci z łzami w oczach proszą o ostatnią szanse, trzeba się zastanowić czy warto ją dać. Jeśli zwracamy uwagę i to nie działa i zagrozimy konsekwencjami np. w stylu telefon do rodzica to rzeczywiście zadzwońmy.
  • Czasem warto porozmawiać z dzieckiem na osobności, zapytać dlaczego źle się zachowuje, wyjaśnić  pewne rzeczy sobie nawzajem. Można próbować angażować dzieci przeszkadzające do dodatkowych czynności, które będą rodzajem nagrody za dobre zachowanie, np. ścieranie tablicy, ściąganie flashcards itp.
  • Dobrym pomysłem jest stosowanie różnych akcesoriów. Jak już pisałam wyżej dzieci zbierają np. buzie, kropki, słoneczka  i wtedy otrzymują nagrodę. Można używać kołatki czy innej rzeczy wydającej głośny dźwięk by nie podnosić głosu a uzyskać uwagę uczniów, mieć przygotowaną kartkę z napisem stop i podnosić ją gdy uczniowie są za głośno, czy też wymyślić wierszyk który uczniowie powtarzają za nami coraz ciszej. Wiele zależy od naszej inwencji, jednak trzeba wiedzieć, że czymś innym jest hałas czy też szum na lekcji a czymś innym dziecko, które krzyczy, wchodzi pod ławki, zaczepia kolegów, rzuca przedmiotami, przeinacza słowa czy też przeklina, gdyż niestety zdarzają się też takie dzieci.
Reklamy

4 thoughts on “O dyscyplinie na lekcjach angielskiego

  1. Zgodzę się z wieloma punktami, jednak jeśli chodzi o moje lekcje i kwestię dyscypliny mam wrażenie, że bardzo często wiele zależy od mojego nastroju: mam świetne dni kiedy mam mnóstwo energii, jestem bardzo kreatywna i dzieciaki to zauważają lub podświadomie wyczuwają – wtedy nawet z trudnymi klasami nie mam problemów. Bywają natomiast dni kiedy tej energii mam mniej, działam nieco rutynowo – i to się przekłada na dyscyplinę. Zauważyłam, że ogromne znaczenie ma sposób naszego mówienia – zwykła intonacja potrafi zdziałać cuda. Nie jakieś nagrody, umowy, współpraca, a ton głosu jakim mówię: wyraźny, dość głośny, zwięzłe zdania, zawsze na temat bez mało znaczącego pochrząkiwania, uśmiech, stonowany entuzjazm i oczywiście konsekwencja – w moim przypadku to najczęstszy klucz do sukcesu. Zresztą sama z czasów szkolnych pamiętam, że właśnie taki sposób mówienia nauczyciela zawsze powodował nastrój koncentracji i minimalizował tendencje do bycia nieposłusznym czy do nieuważania.
    Więc jak widać, czasem rozwiązanie jest bardzo proste:)

    1. W dużej mierze masz rację. Na pewno lepsze i gorsze dni może mieć zarówno nauczyciel jak i uczniowie. Głos jako jedno z narzędzi pracy nauczyciela też ma znaczenie. Dodam jeszcze, że ważne jest też początkowe wrażenie, dlatego na pierwszych lekcjach z nowymi dziećmi warto być trochę bardziej surową i zasadniczą 🙂 Z mojego doświadczenia wynika, że są klasy mega trudne, gdzie lekcje prowadzi się bardzo ciężko i trzeba sobie radzić na różne sposoby.

      1. Z tym też się zgadzam – pierwsze wrażenie to niemal podstawa pracy z daną klasą – te pierwsze 2-3 zajęcia kiedy uczniowie są najbardziej wyczuleni na nasze zachowania i dokładnie nas obserwują warunkują nasze późniejsze relacje z klasą. Wtedy trzeba być najbardziej ostrożnym, bo to na pierwszych zajęciach uczniowie tworzą sobie nasz obraz i zapamiętują czy jesteśmy wymagający, zdecydowani, konsekwentni czy kreatywni. Miałam przypadek klasy kiedy te pierwsze dwa zajęcia mi się nie udały (brak czasu na przygotowanie się, wyjątkowy stres) i trudności z grupą ciągnęły mi się przez cały rok. Na szczęście w większości udaje mi się nawiązać dobry kontakt na początku.
        A co do trudnych grup – to ten problem też znam… W mojej szkole jest podział na grupy wg zaawansowania i mam tego pecha, że uczę najsłabszą grupę. Poza trudnymi charakterami mam dzieci z ADHD, zaburzeniami emocjonalnymi, z rodzin patologicznych, więc taka klasa to ogromne wyzwanie i wymaga kosmicznej cierpliwości…
        Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s