Książeczki dla najmłodszych cz.2

Poniżej przegląd ulubionych książeczek mojego malucha (aktualnie ma skończone 15 miesięcy). Zakładam, że im będzie straszy, tym więcej będę pisać o tym, jak bawić się po angielsku z tak małym dzieckiem.

zdjęcie 2

That’s not my teddy (touchy feely)

Jest to jedna z serii That’s not my… (monkey, dinosaur, truck etc., do wyboru jest sporo tytułów). W naszej książeczce na każdej stronie mamy innego misia ze wstawką do dotykania (miękki nos, puchate uszy, ostre łapki itp). Po kolei oglądamy różne misie, które nie są nasze, bo… Dopiero na końcu odnajduje się ten właściwy, nasz miś. Mój synek ma jeszcze jedną, tym razem polską książeczkę do dotykania i też jest przebojem. Dodatkowym plusem tej angielskiej jest powtarzające się zdanie That’s not my itd. Tekst łatwo wpada w ucho, no i obrazki są super, aż chce się dotknąć.

zdjęcie 1

Udało mi się uchwycić małego czytelnika, jak widzicie rączka pracuje.

I końcówka książeczki, miś odnaleziony!

zdjęcie 4-1

Książeczka o liczeniu (First 100 numbers)

Mamy tu oczywiście liczenie (fajne jest to, że zmieniają się tematy) a także różne proste zadania związane z liczeniem. Obrazki są mega kolorowe a sama książeczka bardzo wytrzymała.

Liczenie w kontekście części ciała

zdjęcie 4

Liczenie pojazdów

zdjęcie 2-1

Stopniowo rośnie trudność zadań.

zdjęcie 3-1

Smelly Nelly (finger puppet)

To książeczka z wystającą, materiałową trąbą słonia (tak zwana finger puppet book). Moje dziecko śmieje się, gdy włożę palce w trąbę i nią poruszam. Książeczka ma ładne ilustracje i wymiar edukacyjny. Historia jest o tym, że słoniątko się nie myło, śmierdziało i nikt nie chciał się z nim bawić. Tę książeczkę rzadziej daję synkowi do zabawy, gdyż wydaje mi się, że jest dla trochę starszych dzieci. Chociażby ze względu na więcej treści. Poza tym niestety już nam się trochę zniszczyła. Zdaję sobie sprawę, że małe dzieci często niszczą książki, jednak nie lubię takich pogiętych i poszarpanych, więc wolę jeszcze z nią trochę poczekać. Tak, żeby dotrwała do bardziej świadomego korzystania. W treści książeczki mamy też zadania dla dziecka, na przykład właśnie przy pomocy trąby ma coś wskazać czy też policzyć. Czytając ją poznajemy również nazwy innych zwierząt.

zdjęcie 3

Podsumowując wszystkie trzy książeczki są fajne i mogę je polecić. W każdej z nich podobają mi się kolorowe i estetyczne ilustracje. Jednak tak małemu dziecku najbardziej polecam książeczki dotykowe. Zainteresowanie murowane.

Przypominam też pierwszy wpis dotyczący angielskich książeczek dla najmłodszych – klik.

Reklamy

2 thoughts on “Książeczki dla najmłodszych cz.2

  1. Znalazłam się tutaj zupełnie przypadkiem, ale to co zobaczyłam na Pani blogu totalnie mnie zachwyciło. Mam dwójkę małych dzieci i będąc jeszcze w ciąży założyłam sobie, że od początku będę starała się nauczyć je angielskiego – dzięki Pani, mam znów nowe pomysły na wdrażanie języka dla maluchów – będę chętnie zaglądać i dodaję link u siebie 😉

    1. Dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że wpisy się podobają. Myślę, że poza walorem edukacyjnym taka zabawa z angielskim jest zwyczajnie fajna i warto próbować wcześnie oswajać dzieci z językiem. Co do przypadkowości to ja też często właśnie przez przypadek trafiam na ciekawe blogi, chyba tak to już jest w internecie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s