PlayMeAndLearn – testuję plansze edukacyjne

Plansze edukacyjne, o których mowa w tytule wpisu to nic innego jak flashcards. Ale w innym niż wszyscy znamy wydaniu. Te plansze można nazwać też matami, gdyż są one zrobione z materiału podbitego gumą. Przypominają mi podkładkę pod myszkę. Co zyskujemy dzięki takiej formie? Przede wszystkim, to że możemy wykorzystać je do zabaw ruchowych. Kładziemy je na ziemi i zaczynamy naukę poprzez zabawę. PlayMeAndLearn oferuje nam poradnik z pomysłami na wykorzystanie tych właśnie plansz. Dużo zależy też od naszej inwencji. Co jest fajne – możemy też pozwolić uczniom na realizację własnych pomysłów. Dzięki temu nauka będzie łatwiejsza i przyjemniejsza. Niewątpliwą zaletą jest to, że nie martwimy się, tak jak w przypadku zwykłych kart, że dzieci je zniszczą. Mogą po nich skakać, podrzucać je, zginać i nic im się nie stanie. Jeśli się pobrudzą możemy je wyprać.

Mój synek „rzucił się” na plansze i tym razem (w przeciwieństwie do papierowych flashcards) nie zabrałam mu ich, mógł je oglądać i się nimi pobawić. Jeśli chodzi o uczniów to podobała im się wielkość kart (są większe od flashcards, które mam jako dodatek do podręczników, mają 20 na 29 cm). Trochę marudzili na zapach gumy ale zakładam, że z czasem on wywietrzeje. Fajne jest to, że dzieci chętnie same kombinują co można z nimi robić. Bawiłam się nimi z moimi siedmiolatkami i zaraz po zabawie – skocz na wymienioną przez nauczyciela kartę, sami wymyślili, że można wykorzystać je do gry w klasy. Lubię, gdy pomoc dydaktyczna w taki właśnie sposób skłania uczniów do myślenia. Na kartach mamy rysunek i napis. Grafika jest prosta. Mam pewne wątpliwości, co do umieszczenia na planszy napisu. Z jednej strony to dobrze, bo uczniowie ćwiczą czytanie i oswajają się z formą graficzną a z drugiej nie za bardzo, gdyż mogą nie znać słówka a i tak przeczytać wyraz (jest to pewne ułatwienie). Ja chyba wolę jednak pracować na samych rysunkach i oddzielnych napisach, ale oczywiście karty z napisami takie jak te też można stosować. Można też zaproponować ćwiczenie, w którym zaginamy maty i w ten sposób zasłaniamy napisy. Plansze na pewno sprawdzają się w pracy z najmłodszymi uczniami. Dzieci w tym wieku są ruchliwe i możliwość przemieszczania się i nie siedzenia sprawia im przyjemność.

Jak jeszcze wykorzystywałam maty? Ponieważ akurat dopiero co przerabialiśmy liczenie do 20, w ćwiczenia związane z nazwami ubrań wplotłam liczby. Plansze przedstawiające ubrania rozlożyłam na podłodze rysunkiem do dołu. Miałam przygotowane karteczki z napisanymi liczbami i uczeń losował liczbę. Następnie miał wypowiedzieć na głos liczbę i skoczyć po kartach własnie tyle razy jaką miał liczbę. Po wylądowaniu odkrywał kartę i nazywał ubranie. Następnie zakrywał matę i mógł ją położyć w innym miejscu. Kolejną zabawę zaczerpnęłam z „klas” – znów karty były zakryte, uczeń podchodził do wybranej karty i starał się rzucić w planszę gumką do ścierania tak, by zatrzymała się na planszy. Wtedy mógł odkryć i nazwać obrazek. Wcale nie było to takie łatwe, gdyż gumka się odbijała, więc pozwoliłam im rzucać z bliższej odległości i z niższej wysokości. Może inny przedmiot lepiej by się nadawał, muszę się jeszcze nad tym zastanowić. Fajne jest też zwijanie mat, patrzenie do środka jak w lunetę i nazywanie obrazków. W każdym razie zabawy się podobały.

Myślę, że ciekawie będzie jak pomieszam ze sobą zestawy które mam. Obrazków będzie więcej a co za tym idzie więcej zabawy. A posiadam 3 zestawy Kiddo Mini Pack: Dom, Czasowniki oraz Ubrania. Wracając do ich wyglądu według mnie dobrym pomysłem jest też to, że w zależności od tematu są one w różnych kolorach (to ułatwienie zarówno dla uczniów jak i nauczycieli).

planszeplayme

Jak już wspomniałam tył plansz jest podbity gumą, dzięki czemu maty są trwałe i się nie ślizgają.

planszeplayme1

Te i inne zestawy znajdziecie pod tym linkiem: http://playmeandlearn.com/pol_m_Gry_KIDDO-Mini-Pack-189.html.

Karty podobały się uczniom, myślę, że w dużej mierze zadziałał tu efekt nowości. Ja zresztą też chętnie je wypróbowałam! Nie korzystali jeszcze z takich mat, więc było to dla nich atrakcyjne. Dodatkowo dzieci lubią się ruszać a plansze im to umożliwiają. Jak się domyślacie maty trochę ważą (więc my nauczyciele mamy więcej do noszenia), ale czego się nie robi, by dzieci były zadowolone. Zestaw plansz (jest ich 8) kosztuje 123 złote, są to mniejsze zestawy przeznaczone do pracy indywidualnej lub z kilkoma osobami. Większe oczywiście zawierają więcej plansz i są droższe. Z jednej strony nie jest to tanio a z drugiej płacimy za pomysł, trwałość i atrakcyjność w oczach uczniów. Ja mam taką filozofię: jak z czegoś dużo korzystamy nasza inwestycja się zwraca. Według mnie jest to dobry pomysł np. na materiały dla prywatnych przeszkoli, czy też niewielkich szkół językowych. Dla nauczyciela bez takiego zaplecza to duży wydatek, szczególnie, że zwykle ma do dyspozycji papierowe flashcards. Oczywiście planszami czy innymi grami oferowanymi przez PlayMeAndLearn mogą bawić się też z dziećmi rodzice. Wszystko zależy od tego jak postrzegamy naukę języka obcego i jakimi nakładami dysponujemy.

Na koniec filmik – zobaczcie jak fajnie przy pomocy mat uczą się i bawią przedszkolaki.

W następnym wpisie opiszę grę, również od PlayMeAndLearn, która nazywa się „Matcher” i tym razem jest z papieru, zmieści się w kieszeni, no i jest tańsza. Jednak podobnie jak maty  uprzyjemnia naukę angielskiego.

Dziękuję PlayMeAndLearn za udostępnienie mi plansz do testowania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s