For boys only

Mam w domu chłopca, ruchliwego i rozrabiającego. Kochanego syneczka mamusi, który potrafi dać w kość. Jest uparty i ma jasno sprecyzowane zainteresowania. Typowo męskie, czyli samochody, te prawdziwe i zabawkowe, pociągi, młotki, wiertarki, burzenie i naprawianie. Nawet w piasku najchętniej bawi się wywrotką, z  klocków budujemy auta,  książki też czytamy o „męskiej” tematyce. Te neutralne nie budzą specjalnego zaciekawienia. Cały sklep zachwycał się nim jak wsiadł na wielki, zabawkowy motor i od razu przyjął odpowiednią pozycję, jakby od zawsze jeździł na motorze. Mój mały mężczyzna.

Jasne jest więc, że staram się wybierać takie zabawki, które będą dla niego ciekawe. Gdy wpadam do TK Maxx zwykle dość szybko ląduję w dziale z zabawkami. Patrzę, co ewentualnie będzie się nadawać do szkoły i dla mojego szkraba. Dlatego dzisiaj pokażę Wam typowo chłopięce zabawko – książeczki.

Pierwsza z nich daje dwie możliwości zabawy. Dzięki niej poznamy słownictwo związane z budową, pojazdami pracującymi na budowie.

IMG_8302

Może być torem dla samochodów. Po rozłożeniu jest długa. W związku z tym „podzieliłam” ją na dwa zdjęcia, żeby lepiej było widać jej zawartość.

IMG_8291

IMG_8292

Oprócz tego da się z niej złożyć buldożer, do którego można wsiąść.

IMG_8299

IMG_8300

Druga książeczka to jednocześnie zestaw narzędzi.

IMG_8295

Jest on wykonany z grubej tektury. Mój syn jak ją zobaczył był zachwycony. Jednak jak pisałam to uparciuch i mimo że posiada zestaw drewnianych narzędzi tymi też chciał się bawić. Udało mu się trochę pognieść pędzel, więc chcę poczekać, aż trochę podrośnie i zacznie bawić się nimi zgodnie z przeznaczeniem. A chodzi o układanie narzędzi w odpowiednie miejsca. W książeczce mamy 3 scenki i opisy narzędzi, które trzeba dopasować. To nauka nie tylko dla dzieci, ja też nie znałam wszystkich nazw.

IMG_8296

IMG_8297

IMG_8298

Obydwie pozycje zachęcają do kreatywnej zabawy i przy okazji nauki języka. Mamy chłopców (i nie tylko oczywiście) zachęcam do polowania na podobne zabawki.

Nieświątecznie – o „Kto prowadzi?”

Proponuję Wam oderwać się na chwilę od jajek, baranków i pysznych potraw. W tym roku nie udało mi się opublikować świątecznego wpisu. By nie zaniedbywać bloga i wykorzystać wolny czas przedstawię Wam ciekawą książeczkę. Miałam na nią chrapkę od jakiegoś czasu. Bardziej w kontekście mojego fana pojazdów, ale okazało się, że całkiem fajnie sprawdza się też na zajęciach z angielskiego. Na okładce możemy przeczytać następujący opis:

„Czy zgadniesz, kto poprowadzi wóz strażacki, a kto wyścigówkę?

Kto pojedzie limuzyną, kto traktorem, a kto dżipem?

Czy potrafisz naśladować dźwięki tych pojazdów?

I który z nich jest najszybszy?

Włącz silnik, zapnij pasy – zaraz zacznie się zabawa!

Wyruszamy na przejażdżkę!”

IMG_6979

Książeczka ta ma tekst po polsku i po angielsku. Nie przepadam za takimi wersjami, wolę te oryginalne angielskie. Zawsze mam wrażenie, że dzieciaki jednak czytają po polsku a nie po angielsku. Szczególnie, że w tej pozycji tekst polski jest większy niż angielski. Zaraz Wam to pokażę. Jednak okazuje się, że nie było z tym problemu. Być może dlatego, że bardziej opowiadałam uczniom treść niż ją czytałam.

W książce przewija się tytułowe pytanie „Who’s driving…?”. Pojawiają się cztery zwierzaki i pojazd. Zadaniem dziecka jest odgadnięcie, który zwierzak kieruje pojazdem. Ja nazywałam zwierzaki, mówiąc np. Is it a snail, fox, hare? Fajne jest to, że nie są to tylko podstawowe, najlepiej znane nazwy zwierząt. Na kolejnej stronie mamy już odpowiednie zwierze w samochodzie/samolocie. Dodatkowo odgadnięcie wydaje się proste, lecz w paru przypadkach wcale takie nie jest. Dzieciom z klas 1-3 bardzo się podobało, z zaangażowaniem próbowały odgadnąć kierowcę.

Pytanie.

IMG_6980

 

I odpowiedź.

IMG_6981

 

Kolejne pytanie.

IMG_6982

I odpowiedź.

IMG_6983

Obrazki są ciekawe. Jedyną wadą jest to, że część stron jest kolorowych i czasem, jak w przypadku niebieskiego i kotki, trochę słabo widać tekst.

Ogólnie jest to fajna książeczka z ciekawą koncepcją. Nadaje się dla maluchów, jak i trochę starszych dzieci. Cena mogłaby być trochę niższa, bo kosztuje 29.90 PLN, ale widzę, że aktualnie można znaleźć ją w promocjach.

Pozdrawiam świątecznie!

I love you to the moon and back…

Bardzo podoba mi się powyższe stwierdzenie a że lada moment Walentynki to akurat pasuje na tytuł posta.

W ramach walentynkowych zajęć będę omawiać bestsellerową książeczkę „Guess How Much I Love You”, gdzie właśnie pada podobne zdanie.

IMG_5988

Publikacja ta sprzedała się w 28 milionach egzemplarzy i została opublikowana w 53 językach. Opowiada ona o dwóch zającach, jeden z nich zadaje tytułowe pytanie drugiemu. Obydwaj opowiadają o swojej miłości stosując coraz to większe miary. Nie czytałam jej jeszcze moim uczniom, więc nie wiem czy się spodoba. Obrazki są proste, mało kolorowe a treść dość „filozoficzna”, że tak to nazwę.

IMG_5990

Kolorowanki i różne rzeczy do wydruku związane z książeczką możecie znaleźć tutaj http://www.candlewick.com/book_files/1564024733.kit.1.pdf

Planuję też wykorzystać zadania z tego zestawu worksheetów, nadają się one zarówno dla starszych jak i dla młodszych dzieci (krzyżówki, wordsearche itp.).

http://www.inallyoudo.net/freeprintables/printables/valentines-day-printables/

Zrzut ekranu 2015-02-09 o 15.56.09

Przygotowując zajęcia dla starszych uczniów zapewne skorzystam z moich zeszłorocznych pomysłów (piosenki, słuchanka, tekst itp.).

Znajdziecie tam również inspiracje na zajęcia z młodszymi uczniami. Dodatkowo podoba mi się ten labirynt, ale jest dość prosty.

http://www.activityvillage.co.uk/sites/default/files/pdf/valentines_day_maze.pdf

Zrzut ekranu 2015-02-09 o 16.02.25

Tym razem ułożymy puzzle.

http://www.dltk-holidays.com/valentines/m-jigsaw-words.htm

IMG_5991

Znalazłam też walentynkowy odcinek Franklina.

Oprócz tego strasznie fajnie wyglądają takie walentynkowe ozdoby, może je  zrobić z dzieckiem w domu.

http://www.youaremyfave.com/2013/01/31/valentine-puppets-are-my-fave/

Do wyboru mamy lisa, sowę, sarnę i wieloryba.

Zrzut ekranu 2015-02-10 o 21.43.19

Zrzut ekranu 2015-02-10 o 21.42.54

Nie mogłam się zdecydować sowa, czy lis? A Wam, które zwierzątko najbardziej się podoba?

Decyzja podjęta: jednak fox.

IMG_5992-1

Uwielbiam…

Pozostając w temacie misiów to uwielbiam jednego. Darzę go sentymentem, gdyż książki o jego przygodach czytała mi babcia. Pamiętam, że bardzo mi się podobały i bardzo czekałam na ten nasz czas z Paddingtonem. Jak już byłam dorosła i dowiedziałam się o wydaniu nowej książki o Paddingtonie nie mogłam się powstrzymać, by jej nie kupić. Okazało się, że jest ona całkiem przydatna w szkole. Zdarzała mi się masa zastępstw, ciągle z tymi samymi klasami. Wtedy książka była przydatna. W języku angielskim jest za trudna, ale ze względu na walory kulturowe ma również wartość, gdy jest czytana po polsku. Więc zdarzało mi się ją czytać dzieciom. Zwykle się podobała, cześć dzieci znała też serial (kreskówkę) emitowaną w polskiej telewizji. Pewne rzeczy im opowiadałam, dodatkowo wyjaśniałam, przynosiłam też ćwiczenia.

Ale nie o tym dzisiaj, dziś zdjęcia mojego ulubieńca. Wkrótce w kinach pojawi się film o tym słynnym misiu. Chciałam Was zachęcić, żebyście jak możecie wybrali się do kina ze swoimi uczniami na  film Paddington. Według mnie wygląda fajnie (co prawda ja zawsze wolę książki, ale to ma być frajda dla dzieci). Jak się uda znaleźć wersję bez dubbingu na pewno będzie to super zabawa i nauka w jednym.

Miś – ilustracja z książki.

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 18.50.18

 

Serial z 1975 roku.

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 19.00.58

telegraph.co.uk

Okładka jednej z książek.

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 18.54.48

Paddington siedzi na stacji Paddington 🙂 Muszę koniecznie go odwiedzić, gdy będę w Londynie oraz oczywiście sklep z misiowymi gadżetami.

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 18.55.05

londonperfect.com

Maskotki.

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 19.04.14

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 19.06.13

bearseverywhere.com

Prawdziwa fanka też musi mieć swojego misia – to mój Paddington, od Mikołaja z Marks&Spencer.

zdjęcie 1

I mały Paddington na breloczku, nówka, miał być nagrodą (kiedyś na koniec roku na kółku każdy coś dostawał ode mnie, ale dziewczynki nie było, więc się ostał). Czeka na kogoś, kto na niego zasłuży.

zdjęcie 2

Plakaty z filmu. Czy nie jest on słodki?

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 19.50.39

Zrzut ekranu 2014-11-20 o 19.56.39

 

I na deser trailer. Mojemu synkowi bardzo się podoba. Szkoda że jest jeszcze za mały żeby iść do kina. W szkole w ramach lekcji o misiach też puściłam trailer i dzieci bardzo się śmiały, wygląda na to że będzie przebój.

Jesienna książeczka o jeżu

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie dzisiaj szaro i chłodno. W związku z tym czas na kolejny jesienny wpis.

Tym razem pokażę sympatyczną książeczkę pod tytułem Ouch! 🙂 Treść jest następująca: jeż właśnie wybudował sobie jamkę do zimowego snu kiedy to na jego grzbiet spadło jabłko. Okazało się, że z jabłkiem nie mieścił się w swoim gniazdku. Inne zwierzaki próbują mu pomóc, jednak coraz więcej rzeczy przyczepia się do jeża. Jakie to rzeczy i kto mu wreszcie pomoże? Książeczkę kupiłam kiedyś w sklepie Marks&Spencer.

ouch1

Książeczka ma bardzo ładne ilustracje i sporo treści. Oczywiście warto, by dzieci zapamiętały nazwy zwierząt oraz nazwy rzeczy, które przyczepiły się do grzbietu jeża. Pewnie przygotuję do tego jakieś ćwiczenia.

Wracając do jeży, słodkie są 😉

ouch2

Poza tym fajnym pomysłem jest praca plastyczna z motywem jeża.

Swego czasu zaproponowałam dzieciom robienie tego jeża. Jest on w kawałkach, dzieci wycinają go i sklejają, mamy do wyboru wersję kolorową lub do samodzielnego pokolorowania http://www.dltk-kids.com/animals/mpaperhedgehog.htm.

Zrzut ekranu 2014-08-25 o 16.53.45

Kuszą mnie też prace z wykorzystaniem rolki po papierze toaletowym, jeszcze tego nie robiłam http://www.dltk-kids.com/animals/mhedgehog.htm.

Zrzut ekranu 2014-08-25 o 16.56.33

Strasznie podobają mi się też te jeże zrobione z szyszek. Jednak tu już jest więcej roboty.

Zrzut ekranu 2014-08-25 o 17.09.49

Instrukcję znajdziecie pod tym linkiem http://kiddley.com/2006/11/21/make-a-pinecone-hedgehog/ (stąd też pochodzi zdjęcie).

Zestaw nauczycielski, skąd go wziąć? Aktualne informacje

Pewnie większość moich czytelników (nauczycieli) już wie, że obowiązują nowe zasady związane z zestawami nauczycielskimi. Mój zeszłoroczny wpis Jak uzyskać zestaw nauczycielski i w jaki sposób kontaktować się z wydawnictwem? Przewodnik krok po kroku jest bardzo popularny, ale niestety już nie do końca aktualny. A szkoda, bo to był naprawdę dobrze przygotowany post. To znaczy część o kontakcie z wydawnictwem jest ok, zmiany są w kontekście uzyskiwania zestawu nauczyciela. Nastąpiła bowiem nowelizacja ustawy, która zakazuje wydawnictwom udzielania jakichkolwiek materiałów nauczycielom (szkołom) w zamian za wybór podręczników. W związku z tym wydawnictwa nie dają już zestawów a oferują ich zakup (większość pisze o promocjach, rabatach). W te materiały mogą zaopatrzyć się sami nauczyciele (czyli wyskakujcie z kasy) lub mogą zrobić to dla nas szkoły (czyli niech one wyskakują).

Jak ja to odbieram? Często z funduszami w szkołach jest kiepsko. Z tego, co spojrzałam te ceny nie są jakieś bardzo wysokie. Zwykle jednak nauczycieli jest kilku. Widzę tu takie zagrożenie, że nauczyciele będą bardziej „przywiązani” do podręczników, które raz wybrali. Argument szkoły – przecież dopiero co kupowaliśmy wam materiały. Zwykle książek nie bierze się na rok, jednak znam przypadki żonglowania i zmieniania tytułów. W końcu dopóki nie zaczniemy pracy z danym kursem i nie sprawdzimy go na lekcji, nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy i jak się sprawdza i czy wyobrażamy sobie kilkuletnią pracę z jego wykorzystaniem. Obawiam się, że ten obowiązek zakupów spadnie na nauczycieli 😦 czasem  zwyczajnie nie chce nam się prosić tylko wykładamy własne pieniądze (niestety na dużo rzeczy). Ciekawa jestem, czy wydawnictwa będą próbowały jakoś „obejść” tą ustawę, co jak wiemy często ma miejsce w naszej rzeczywistości. Ja uważam, że powinno być rozróżnienie  między zestawem nauczycielskim a innymi dobrami materialnymi, choć zapewne nie zrobiono tego, by nie było możliwości nadużyć.

Pewnie najlepiej skontaktować się jeszcze z konsultantem nam przypisanym i dopytać jeśli mamy jakieś wątpliwości.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście tutaj możecie zmówić zestawy:

Pearson http://dotacjamen.pl/pearson/

Macmillan http://www.macmillan.pl/news/3205

Oxford http://edugaleria.pl/dla-nauczycieli-oxford,c967,50,1,name-asc,,pl.html?dm_i=1Q6L,2R7IN,FJ8DKO,A19GG,1

Nowe książeczki dla najmłodszych

W kilku miejscach pisałam już, że w TK Maxx można znaleźć super książeczki dla dzieci, w atrakcyjnych cenach. Polecam je zarówno nauczycielom jak i rodzicom, można wyszperać pozycje dla różnych grup wiekowych. Poniżej krótka prezentacja książeczek kupionych z myślą o moim maluchu. Przyznam się, że staram się nie szaleć, gdyż niedługo okaże się, że mój syn ma więcej książeczek anglojęzycznych niż polskich.

1. Fuzzy Bee 123 – to książeczka dotykowa – liczymy do pięciu, poznajemy nazwy zwierząt i angażujemy zmysł dotyku.

bee1

bee2

Motylkowi odstawały skrzydełka, szkoda, bo już je moje dziecko urwało, pilnowałam i za każdym razem oglądaliśmy ją razem. Po powrocie z wakacji zapomniałam, że zawsze ciągnął motyla, dałam mu książkę i dosłownie na chwilę odeszłam kawałek dalej do kuchni. Dziecię radośnie przyszło i wrzuciło coś do kosza, zainteresowałam się oczywiście i okazało się, że były to skrzydła motyla, więc raczej nie są już happy 😉 ja też średnio szczerze mówiąc. Strasznie nie lubię zniszczonych książek, innych rzeczy zresztą też. Niestety w domu mam małego niszczyciela, któremu ciężko wytłumaczyć, żeby tego nie robił.

Inna strona, tym razem nie było czego urywać. Liszki mają na sobie materiałowe kreseczki.

bee3

To bardzo ładna, kolorowa pozycja dla najmłodszych dzieci.

2. What Can You See Spot? – książeczka o psie (mam już jedną mniejszą i starszą, nie tak ładnie wydaną). Spot gdzieś jest (na plaży, farmie itp) i coś widzi, powtarza się pytanie – What else can Spot see?, na obrazkach mamy sporo szczegółów i dość podstawowe słownictwo. Pytanie możemy wykorzystać, by dzieci same mówiły co widzą (oczywiście te bardziej zaawansowane). Maluchom sprawi przyjemność oglądanie kolorowych ilustracji i lusterko w którym mogą zobaczyć siebie – na końcu książki.

spot1

spot2

spot3

3. Puppy’s Garden Game – kolejna książeczka o piesku. Tym razem z gatunku puppet, z tyłu można włożyć palce i poruszać głową psa. Moje dziecko śmieszy to, że na koniec książki pies ma długą szyję. Jeśli chodzi o treść to pies poszukuje piłki.

zdjęcie 1

zdjęcie 2

4. Cheese Hunt – tym razem główną bohaterka jest myszka, w postaci ślicznej maskotki przyczepionej do książeczki. Jest to pozycja dla starszych dzieci, gdyż książeczka rozkłada się i obawiam się, że maluch mógłby ją zniszczyć (mój jest zainteresowany, ale po podarciu motyla widzę tu jeszcze większe pole do popisu). Również tutaj mysz czegoś szuka, tym razem jest to ser – powtarza się kilka zdań opisu oraz fraza Oh dear, No cheese here!

zdjęcie 1-1

zdjęcie 2-1

zdjęcie 3